Borneo,Orangutan,Kot, Kinabalu i Kuala

Borneo, Malezja
sezon 2019

Kota Kinabalu (KK) -

Komu się spodoba

Góra Kinabalu - czterotysięcznik, najwyższy szczyt Malezji, święta góra lokalnych plemion i powód dlaczego miasto nazywa się właśnie tak a nie inaczej. To tu z odwagą Indiana Jonesa przedzierać się będziesz po mostach linowych rozpiętych pomiędzy koronami potężnych jak wieżowce banjanowców. Żadne zdjęcia nie będą w stanie oddać dramaturgii chwili oraz niepowtarzalności dżunglowej panoramy. Musisz to zobaczyć. Chociaż w sumie to nic nie musisz, jeśli to nie twoja bajka KK (Kota Kinabalu) ma do zaproponowania plaże z okładki National Geographic. To tu mieszkają legendarni cyganie morza wyjęci z kadru filmu "Waterworld". Co powiesz na cały dzień nurkowania z maską po prześlicznych wyspach z ciepłą jak rosół, acz krystaliczną jak... kryształ (?) woda?

Borneo - Komu się spodoba

Borneo. Za lat nastoletnich, na sam dźwięk tego słowa, po plecach przechodziły mi ciarki ekscytacji. Jeden z dwóch biegunów dżungli planety ziemi. Jeśli Amazonia jest prawym płucem świata, to Borneo jest lewym. Jeden z najdzikszych zakątków globu, zamieszkiwany przez największe z człekokształtnych - orangutany oraz nosacze (znacie mem Janusza? To właśnie on). Poza ww. znajdziemy tu tak egzotycznie brzmiące zwierzęta jak biruangi, pangoliny, sambary, kanczyle - jelenie wielkości przerośniętej myszy, a także pigmejowate słonie, lamparty, krokodyle, dzioborożce, nosorożce i lori.

"Lewe płuco", tak samo jak i "prawe" ma jeden spory problem, a jest nią ludzka pazerność.

Kilkusetletnie drzewa upadają jedno za drugim i tak jeszcze 70 lat temu las pierwotny (nigdy nie ścinany) porastał 90% wyspy. Dziś to tylko niespełna 35% terytorium. Śpieszmy się kochać Borneo.

Kuala Lumpur - Komu się spodoba

 

 

Wyobraź sobie powrót do przyszłości cz. drugą i trzecią w jednym miejscu. "Latające pociągi" i kolonialna zabudowa. Misz masz, upał, harmider i masy ludzi. Ktoś rozstawił się z kuchenką pod sklepem Prady i sprzedaje smażony ryż. Dodaj do tego Indie, Chiny, Indonezję i dowolny kraj arabski, wraz ze wszystkimi zwyczajami, kulinariami i wierzeniami wyżej wymienionych, a otrzymasz stolicę Malezji, miasto które się kocha i nienawidzi zarazem, mityczne Kuala Lumpur. 

Kuching (znaczy kot) - Komu się spodoba

OK. KK jest dzikie, ale Kuching jest dziksze. Samo miasto to trochę taka Jawa, albo Lombok w Malezji. Jest targ z różnościami, trochę street-artu z orangutanami w roli głównej i koty, wszędzie, pod różną postacią. Ale o tym później.  W Sarawaku, bo tak się nazywa stan, w którym jesteś, zmierzasz do jakichś odległych kniei. Czekasz w "marinie". No dobra, bardziej pomoście który się ledwo trzyma na palach, a zaraz będziesz płynąć łódką po mulistej rzece pełnej krokodyli. Po kostki w mule będziesz mijał wielkie jak krowa dziki ryjące metry od ciebie. Jeżeli znów włączy Ci się syndrom Indiana Jonesa zostaniemy w dżungli na noc. Pod osłoną mroku będziesz przedzierać się przez pierwotną dżunglę pełną jadowitych stworzeń. To nie film. Te stworzenia są niebezpieczne. Dzięki bogu masz przewodnika, który jak Riddick widzi w nocy wszystko. On oczyści ścieżkę ze skorpionów i węży. Masz dość natury? Chcesz trochę cywilizacji? Wskakuj w kowbojki i okurzony kapelusz Indiana Jonesie. Będziesz wieczerzać z ludożercami. Podglądniesz jak pierwotne plemiona zabawiają się w wolnym czasie, co jedzą (!), co piją, jak śpiewają, a jeżeli wzbudzisz wystarczające zaufanie, to może nawet pokażą ci swoje miecze z rękojeścią... zdobioną skalpami ludzkiej skóry. To nieludzkie? Chcesz zobaczyć coś co jest prawie tak ludzkie jak Ty, ale większe? Proszę bardzo. Jedziemy do sierocińca... orangutanów. Te wielkoludy przychodzą raz dziennie na śniadanie, jeżeli będziesz miał szczęście to zobaczysz je z bliska. Pamiętaj, że nie oddzielają Was żadne kraty. To nie jest ZOO. Te dzikie zwierzęta spędzają cały dzień w swoich gniazdach (tak, dobrze słyszałeś) gdzieś w głębi dżungli, a pokazują się tylko na poranne espresso i owocki. Niech Cię nie zwiedzie ich pocieszny wygląd. Orangutan jest tak duży i na tyle silny, że bez problemu mógłby Cię rozsmarować jednym plaśnięciem ręki. Na szczęście ten gatunek ma łagodne usposobienie i jeżeli nie będziesz go drażnił, to zachowa bezpieczną odległość.

Bycie w obecności tych zwierząt jest przeżyciem tak mistycznym, że pozostaje w pamięci do końca życia. Myślisz, że to koniec atrakcji? Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wspomnieli o jedzeniu. Kuching zamieszkuje mniejszość chińska gotująca najlepsze kluski na świecie. Mmmm... Na deser zostawiliśmy sobie zachód słońca na plaży krów - gdzie obok ciebie pozować do zdjęć będą krowy (jak będziesz mieć szczęście to nawet zjecie razem kolację). Potem tylko safari po rzece pełnej mułu, a jeżeli Ci się poszczęści to zobaczysz nosacze wcinające figi na kolację, słonia pigmejowatego oraz deszcz świetlików - serio, jeszcze czegoś takiego nie widziałeś nigdy.

Jeżeli jeszcze Ci mało, to możemy udać się do muzeum kotów (Kuching znaczy kot), gdzie milion dziwnie wypchanych zwierząt będzie patrzyło na Ciebie w intrygujący sposób. Na kolacje wino ryżowe i smażone paprocie. Wystarczy już tego dobrego.

Plan jest taki

Dzień 1:         Lot z Polski do Malezji

Dzień 2-3:     Kuala Lumpur

Dzień 4:         Jaskinie Batu

Dzień 5-7:     Wzgórza Camerona

Dzień 8:        Melaka

Dzień 9:         KL

Dzień 10- 13: Krabi, Tajlandia

Dzień 14:        Kuala Lumpur

Dzień 15:        Wylot z Malezji do Polski

 

 

 

Cena: 5200PLN                                                       (grupa 8-10 osób)*  
+ bilety lotnicze na trasie Warszawa- Kuala Lumpur- Warszawa (ok. 2300 PLN)**

*   przy grupie 6-7 osób obowiązuje dopłata 700 PLN

** zajmujemy się zakupem biletów lotniczych, ceny biletów mogą ulec zmianie
 
Cena zawiera:
- zakwaterowanie w pokojach 2-osobowych z łazienkami i klimatyzacją (hotele od dwóch do trzech i czterech gwiazdek).
- loty na trasie Malezja – Tajlandia - Malezja
- transport na całej trasie: szybkie łodzie motorowe, autokary, statki
- opłaty za przewodników lokalnych
- bilety wstępu do świątyń, parków

- małe grupy (8 - 12 uczestników).

Cena nie zawiera:
- wyżywienia
- ubezpieczenia (NNW, koszty leczenia 30.000 EUR)

- wyżej wspomnianych biletów na trasie Warszawa - Kuala Lumpur - Warszawa
 

Kontakt:
W celu uzyskania bardziej szczegółowych informacji lub zapoznania się z katalogiem wycieczki zapraszamy do kontaktu pod adresem e-mail: azjatyckitrip@gmail.com

Pozdrawiamy serdecznie
Azjatycki Trip

rozkład

jazdy

Ciągle niezdecydowany?
Obejrzyj nasze video.

© 2016 Stworzone przez AzjatyckiTrip dla AzjatyckiTrip.com należącego do Spółki Wagabunda Travel S.C.  NIP: 8943135870 REGON: 381938981

Zezwolenie Marszałka Województwa Dolnośląskiego w rejestrze Organizatorów Turystyki numer zezwolenia 797/2/2019 ​

Gwarantem Twojego bezpieczeństwa jest AXA Towarzystwo Ubezpieczeń i Asekuracji S.A. Suma ubezpieczenia: 375 000 złotych.

Wszelkie prawa zastrzeżone ©2018 Biuro Podróży Wagabunda Travel S.C. | wagabundatravel.com